Śląska Jazda dla Sergiusza 2013!!

Sergiusz26 października na Kamieniołomie Wysoka już po raz trzeci odbędzie się Śląska Jazda dla Sergiusza, podczas której OFF-ROAD’owcy zbierać będą pieniądze, które pomogą w powrocie do zdrowia i rehabilitacji Sergiuszowi Cyran.

Poniżej przedstawiamy rozpaczliwą prośbę o pomoc, którą Sergiusz bezgłośnie wykrzyczał jeszcze w 2010 r.:

 

 

Nazywam się Sergiusz Cyran.

Chciałbym Wam przedstawić historię jaka mi się przydarzyła i zmieniła moje życie.
Urodziłem się 04.09.2008r. jako silny i zdrowy chłopiec. Rozwijałem się prawidłowo: rok po moich urodzinach zacząłem chodzić, potem jak to mówi mama nie chodzić a biegać, uczyłem się coraz więcej nowych słów, jadłem samodzielnie, mama nawet uczyła mnie jak jeść nożem i widelcem. Niestety dnia 16.02.2010 roku, osoba, która miała się mną opiekować, zostawiła mnie samego. Bardzo mi się to spodobało i postanowiłem poszukać jakiś skarbów. Znalazłem jakiś dziwny proszek w butelce i pomyślałem, że mogę tego spróbować. Okazało się, że był to środek do czyszczenia rur, który sprawił, że teraz jestem bardzo chory. Spędziłem ponad dwa miesiące na Oddziale Intensywnej Terapii z marnymi szansami na przeżycie, ale jednak się udało dzięki wspaniałym lekarzom, i dzięki temu, że jestem taki silny i dzielny.

Po ciężkich przejściach, przez truciznę którą zjadłem, nie mogę teraz jeść jak inni, jedzonko podaje mi mama do brzuszka przez specjalną rurkę, którą dorośli nazwali Peg, dostaję specjalne mleko, które ma dużo kalorii tak, bym był silny. Oprócz tego przez to, że nie mogę przełykać, mam za dużo śliny, z którą sobie nie radzę i dlatego mam też założoną rurkę na szyi, która dorośli nazwali tracheostomijną. Mama musi mnie często z niej odsysać, żebym mógł swobodnie oddychać przez nią. Ale znam się już na tym na tyle dobrze, że sam pokazuję mamie kiedy ma mnie odessać. Oprócz tego nie mogę mówić, mam spaloną nagłośnie, ale Pani logopeda mówi, że jak się będę starał i ćwiczył to znajdziemy jakiś inny sposób na mówienie, oczywiście to dopiero po rekonstrukcji buzi i przełyku.
Jak leżałem na OIOM’ie zdarzyło się coś złego, pękła mi aorta, najważniejsza żyła w organizmie, ale lekarze tak o mnie walczyli, że daliśmy sobie i z tym radę, jednak w całym tym zdarzeniu mój rdzeń kręgowy został niedokrwiony tak jak i nerki.O ile nerki po kilku dniach dializowania doszły do siebie, o tyle moje nóżki dalej są bezwładne. Muszę się tu znów pochwalić moją siłą i wspomnieć, że niedawno zacząłem nimi lekko poruszać.

Jak widzicie ja i moi najbliżsi mamy sporo do naprawiania. Najważniejsze jest teraz dla mnie zakupienie specjalnego kombinezonu, który pomoże mi ładnie siedzieć wzmocni czucie i skoryguje moja wadę postawy bo niestety moje plecy już nie wyglądają tak jak kiedyś. Mama mówi, że jak już będę miał kombinezon to będziemy zbierać pieniążki na turnus rehabilitacyjny gdzie się ćwiczy w takich kombinezonach. Teraz najważniejsza jest dla mnie rehabilitacja.
Między tym jak uczęszczam na rehabilitację mam też mnóstwo wizyt u różnych lekarzy specjalistów, i częste pobyty w szpitalu, mimo tego cały czas mam chęci do pracy i nawet w domu z mamą i z całą rodziną ćwiczę. W nowym roku czeka mnie planowanie rekonstrukcji przełyku i buzi która ma dużo blizn.
Mama mówi, że jestem superbohaterem, ale wiecie jak to jest nawet superbohaterowie potrzebują czasem pomocy, mam nadzieję, że będziecie moimi super pomocnikami. Będę Wam bardzo wdzięczny za wszelką pomoc jakiej udzielicie. Ściskam i przesyłam całusy dla wszystkich dobrych ludzi a wiem, że jest ich bardzo dużo wokół.”

Na prośbę Sergiusza nie zostali obojętni trzej SUPERBOHATEROWIE: Marcin „Stopiw”, Bartek „Milas” i Bartek „Smadny”. Po raz trzeci postanowili skrzyknąć środowisko off-road’owe oraz zaprzyjaźnione firmy i rzesze ludzi dobrej woli by 26 października na Wysokiej kolejny już raz pokazać wszystkim jak wielka chęć niesienia pomocy drzemie w ludziach połączonych przez błoto. Was również nie może zabraknąć na Wysokiej!

Relacja Terenwizji ze Śląskiej Jazdy dla Sergiusza 2012

Napisz komentarz